Korporacja… zło? czy jednak dobro…

KORPORACJA. Czyli kto właściwie siedzi po drugiej stronie telefonu?

Wczoraj odebrałem telefon.

Niby zwykły telefon. A jednak takich telefonów nie odbiera się codziennie.

Dzwonił Rafał z naszej firmy, a na głośniku była Ela. Z Rafałem widziałem się raz na żywo, kilka razy rozmawialiśmy na kamerce. Z Elą rozmawiałem może raz czy dwa przez telefon.

Czyli, mówiąc krótko — prawie się nie znamy.

Oboje zajmują się w naszej firmie szeroko rozumianymi usługami.

Po krótkim „co tam słychać?” przeszli od razu do konkretów.

– Mamy pomysł. Pogadamy z naszymi mediakowymi działami usług. Jest szansa, że wesprą Waszą pomoc przy biegu Race for the Cure. Powiedz tylko, czego potrzebujecie.

No cóż…

Wiadomo czego potrzebujemy. 😁

Jak najwięcej.

Przede wszystkim rzeczy dla dzieciaków na konkursy — gry, zabawki, akcesoria sportowe, wszystko to, co może sprawić komuś małą frajdę podczas naszego biegu.

– Spoko. Pogadamy i zobaczymy, co da się zrobić.

I wtedy jeszcze jedno:

– Myślimy, że SPB Ubezpieczenia też wejdzie w to jak w zeszłym roku.

I tu zrobiłem takie małe:

Aaaa… 😁

Bo dopiero wtedy zrozumiałem, że Rafał, Ela i Adam mieli swój udział również w tym, że w ubiegłym roku SPB Ubezpieczenia przekazało nam upominki dla uczestników.

Czyli w zeszłym roku pomogli.

W tym roku mieliśmy do nich dopiero napisać.

A oni…

zadzwonili pierwsi.

Szacunek.

Niskie ukłony.

I właśnie dlatego ta historia jest dla mnie czymś więcej niż historią o kolejnych nagrodach na bieg.

Bo jest jeszcze jedno słowo.

KORPORACJA.

Korporacja.

Czasami to słowo brzmi trochę jak obelga.

Moloch.
Procedury.
Tabele.
Targety.
Wyniki.
Excel.
Akcjonariusze.
Zysk.

Korporacje to samo zło?

Pewnie różnie bywa.

Ale wiecie co?

Korporacje to też ludzie.

Tacy sami jak ja.

Tacy sami jak Ty.

Ludzie mający swoje życie, swoje problemy, swoje rodziny, swoje radości. Ludzie mający empatię, wrażliwość i zwyczajną ludzką potrzebę pomagania innym.

I czasami wystarczy jeden telefon.

Nie trzeba prosić.

Nie trzeba pisać pięciu maili.

Nie trzeba robić oficjalnej prezentacji.

Ktoś po prostu mówi:

„Mamy pomysł. Możemy jakoś pomóc?”

I wtedy człowiek zaczyna patrzeć na tę całą „korporację” trochę inaczej.

Bo Rafał i Ela są dla mnie właśnie takim przykładem.

Ale nie jedynym.

Agata z naszej centrali, która od lat wspiera nas szkoleniowo i zawsze znajdzie sposób, żeby pomóc.

Krzysiu, który zarządza naszym sklepem w Rumi.

Maciek, nasz PR-owiec.

I cała masa innych ludzi, których nawet nie sposób tutaj wymienić.

Jeden podeśle kontakt do dostawcy.

Drugi rzuci pomysł.

Trzeci powie:

„A może jeszcze to zrobimy?”

Czwarty zapyta:

„Czego Wam potrzeba?”

I nagle okazuje się, że gdzieś tam, w tej wielkiej strukturze, której czasami nawet nie ogarniamy, są ludzie, którzy naprawdę chcą zrobić coś dobrego.

Czasami ich znamy.

Czasami widzieliśmy ich tylko na ekranie.

Czasami rozmawialiśmy z nimi przez telefon.

A czasami nawet nie wiemy, jak wyglądają.

Wiemy tylko, że gdzieś tam są.

I kiedy trzeba, wyciągają rękę.

I to jest chyba najfajniejsze w tym wszystkim.

Bo w korporacji może do Ciebie zadzwonić dyrektor.

Może zadzwonić prezes.

Może sekretarka.

Doradca.

Zakupowiec.

Człowiek od usług.

Człowiek od szkoleń.

PR-owiec.

Ktoś z centrali.

Ktoś ze sklepu oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów.

I każdy z nich może powiedzieć dokładnie to samo:

„Mogę Wam w czymś pomóc?”

Kurczę…

To jest mega. To jest MAGIA

I dlatego dzisiaj, kiedy ktoś mówi:

„Korporacja to zło”

to mam ochotę odpowiedzieć:

Nie.

Korporacja to firma.

Duża firma.

Z większą strukturą, większą odpowiedzialnością, większą presją na wynik i — pewnie — większym nastawieniem na zysk.

Bo taki jest biznes.

Są akcjonariusze.

Jest konkurencja.

Są wyniki.

Są cele.

To wszystko jest częścią tej układanki.

Ale na końcu każdego maila, każdego telefonu, każdej decyzji i każdego stanowiska…

jest człowiek.

I to właśnie od tych ludzi zależy, czym ta korporacja naprawdę jest.

Ja mam szczęście pracować w MediaMarkt.

W KORPORACJI.

Ale przede wszystkim mam szczęście pracować z fantastycznymi ludźmi.

I może właśnie dlatego tak bardzo lubię to nasze „Biegniemy Razem”.

Bo ten projekt pokazuje mi kolejny raz, że kiedy ludzie chcą zrobić coś dobrego, naprawdę potrafią się połączyć.

Nie ma wtedy znaczenia stanowisko.

Nie ma znaczenia dział.

Nie ma znaczenia, czy ktoś siedzi w centrali, w sklepie, czy pracuje kilkaset kilometrów dalej.

Nie ma nawet znaczenia, czy kiedykolwiek widzieliśmy się na żywo.

Liczy się to jedno:

„Mogę Wam pomóc?”

A ja mogę tylko odpowiedzieć:

Możesz. I nawet nie wiesz, jak bardzo. ❤️

Rafał, Ela, Adam — dzięki.

Za zeszły rok.

Za ten rok.

Ale przede wszystkim za to, że pokazujecie, że za słowem KORPORACJA naprawdę stoją ludzie.

I to właśnie ludzie robią różnicę.

Biegniemy Razem. ❤️🏃‍♂️

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry