TO miejsce… Góra Gradowa i Hevelianum…

Są miejsca, które nabierają znaczenia dopiero wtedy, gdy pojawiają się w nich ludzie.
Dziś to tylko zielony plac. Cisza. Kilka ścieżek przecinających trawę. Trudno uwierzyć, że za kilkadziesiąt dni właśnie tutaj będzie biło serce Race for the Cure Gdańsk.
To tutaj stanie scena. Tutaj będzie start i meta. Tutaj odbierzecie pakiety startowe. Obok powstanie strefa partnerów Fundacji OmeaLife, a wśród nich również nasza strefa Media Markt i naszych wspaniałych przyjaciół, którzy od miesięcy pomagają nam tworzyć to wydarzenie.
Ale wiecie co?
To wszystko będzie tylko tłem.
Bo najważniejszego nie da się przywieźć ciężarówką, rozłożyć w namiocie ani ustawić na scenie.
Najważniejsze przyjdzie razem z ludźmi.
Przyjdzie z pierwszym uśmiechem o poranku.
Z ciepłym uściskiem dłoni.
Z łzami wzruszenia, które czasem pojawiają się zupełnie niespodziewanie.
Z okrzykami na mecie.
Z rozmowami ludzi, którzy doskonale wiedzą, czym jest strach, ale jeszcze lepiej wiedzą, czym jest nadzieja.
To będzie dzień pełen śmiechu, radości, odwagi i wdzięczności.
Dzień, w którym osoby mierzące się z chorobą spotkają tych, którzy chcą powiedzieć im jedno proste zdanie:
„Nie jesteście sami.”
I chyba właśnie dlatego Race for the Cure jest czymś więcej niż biegiem.
To nie liczba kilometrów.
Nie medale.
Nie scena.
Nie namioty.
Nie strefy partnerów.
To tysiące serc, które przez jeden dzień biją w tym samym rytmie.
Patrząc dziś na ten pusty plac, już widzę wszystko to, czego na zdjęciu jeszcze nie ma.
Widzę ludzi.
I to oni sprawią, że to miejsce stanie się najpiękniejszym miejscem w Gdańsku.
Bo są wydarzenia, które się ogląda.
Są też takie, które zostają z człowiekiem na długo.
Race for the Cure nie trzeba zobaczyć.
Race for the Cure trzeba przeżyć. 💗
Bądźcie z nami tego dnia a przede wszystkim bądźcie z kobietami w różowych koszulkach.