Dwa światy, które spotkały się na jednej trasie…

Moja przygoda z PARKRUN nie zaczęła się od biegania. Zaczęła się od… punktów do świadectwa szkolnego🙂
Nasz młodszy syn kończył podstawówkę i potrzebował wolontariatu. Znajomy podpowiedział, żeby zgłosić się do lokalnego Parkruna — bo tam zawsze potrzebują ludzi do pomocy. Dostaliśmy kontakt do koordynatora. Zadzwoniłem.
„Jasne, zapraszamy”.
No i pięknie.
Pojechaliśmy na pierwszy bieg… i… pomyliliśmy lokalizację 😄
Na szczęście tam też potrzebowali wolontariuszy, więc wszystko się udało. Syn się zaangażował, a my zaczęliśmy bywać na PARKRUN coraz częściej.
Kolejny raz to już był PARKRUN Gdańsk Południe czyli nasza rodzima lokalizacja.
Młody działał jako wolontariusz, a my — raz ja, raz Lidia — towarzyszyliśmy mu w tej przygodzie.
I wtedy padło pytanie:
„A czemu Wy nie biegacie?”
A no bo…No właśnie… czemu?
Przecież to „tylko” 5 km.
„Jasne. Niby 5km a zabrzmiało jak 50. Yyyyy… Może następnym razem”.
Następnym razem też nie 🙂
Zaczęliśmy od zamykania biegu — czyli szliśmy za ostatnim uczestnikiem.
A potem przyszedł ten dzień. Pobiegliśmy. Znaczy się, bieganiem tego bym raczej nie nazwał. Trochę potruchtane było. Trochę przebiegnięte, trochę przechodzone. Ale się udało.
Wynik?
Zawsze to powtarzam — nieważny 🙂
Ważne, że się ukończyło. I z tego jest satysfakcja 😊
Potem był drugi bieg. Trzeci. Piąty. Dziesiąty.
Pojawiły się inne lokalizacje — Berlin, Kościerzyna, Pruszcz Gdański.
Było słońce. Był mróz. Był śnieg. Był deszcz. I za każdym razem było warto.
Ostatnio rozmawiałem z Krzychem — naszym koordynatorem PARKRUN Gdańsk Południe. Wspominaliśmy nasze początki. I okazało się, że… zapadliśmy im w pamięć.
Do dziś nie wiem dlaczego 😄
Rozmawialiśmy też o czymś jeszcze.
Czy możemy opowiedzieć na Parkrunie o Race for the Cure 2026 Gdańsk i działaniach Fundacji OmeaLife?
Odpowiedź była prosta:
„Oczywiście”.
I wtedy, po raz kolejny, dotarło do mnie coś ważnego.
Ludzie z Parkruna mają w sobie coś wyjątkowego.
Pomaganie. Wspieranie. Otwartość na innych.
Wiele razy widziałem, jak ktoś mówi:
„Słuchajcie, zbieramy na coś…” albo: „Biegnę dla kogoś…”
I zawsze znajdowali się ludzie, którzy chcieli być częścią tej historii.
I właśnie dlatego te dwa światy zaczęły się łączyć.
Bieganie i pomaganie.
Ruch i sens.
Już niedługo, kiedy ruszą zapisy na Race for the Cure 2026 Gdańsk, opowiemy o tym biegu na Parkrunie.
O fundacji. O ludziach. O tym, dlaczego warto.
Bo czasem wszystko zaczyna się od jednego przypadku.
Jednego telefonu. Jednego biegu. Jednego kroku.
A potem nagle okazuje się, że jesteś częścią czegoś większego.
I że to wszystko naprawdę ma sens.
A o PARKRUN, jego historii, ciekawostkach, więcej dowiesz się tutaj.